wtorek, 30 grudnia 2008

Topić

Na deszczu las stoi i czeka
na pore i dzien gdy chmura
tak jak szeroka rzeka
popłynie tam gdzie lęka
się nie jeden zajrzeć

W nurcie przy dnie ukryte
są skarby nie piratów,
a tych, którzy wyryte
mają w myślach zarzutów
listę. Czy ja czytać?

Może kto wie, odważny
by chciał, poznac ich los
smutny. Czy stać tych
co daleko, a nie o włos
Nie chcieli sie utopić...

wtorek, 23 grudnia 2008

Cisza

Czekanie u wrót zamku z czasu
kończy się nigdy...
Dawanie szans postacią z obrazu
nie zmienia nic...

Kamieniołomy przestrzeni w gruzy
obrócić chciał nie jeden
Rzekę gwiazd przepłynać, duży
wóz, księżyc, nie raz

Wytrwały będzie stał i w mróz
wulkany rozszalałe
Fale stłumione wszytko tuż już
Ciszą nagrodzone.

C jak...

Czechowicz Józef - Urywki z podartego wierszaza

plecione ramiona...
walka ogromnych żądz...
a noc błyskiem gromów patrzy w nas pochmurna
a w domu zrąb - uderza młot fali jeziornej

ponad świat ponad gromy burzę i nad ciebie
rozszerza się jak tuman rozkosz przeogromna
i gdy ja się na twoich biódr łodzi kolebię
w domu szczęście króluje dusza ma bezdomna...

czwartek, 18 grudnia 2008

Znani polscy poeci - litera B

Baczyński Krzysztof Kamil - Narzeczona

Ona stojąc w jeziorze ręce obraca do góry
i z nich unoszą się z wolna kwiaty i białe motyle,
kiedy pod kolanami w wodzie mkną ciche chmury,
niebo się szybko przetacza. Ona się fali przychyla
i bierze w dłoń otwartą jak pyszczek różowy kuny
niebieskie łodyżki wody, które się prężą jak struny
i grają cicho i miękko:
"W kwiaty nas zamień, panienko". Więc ręce zwraca w górę i krople
wypryska wysoko,
czyni z nich liście i jabłka, węże i srebrne jaszczury;
zanim opadną znowu, jeszcze podobne są głogom,
co kwitną. Potem, gdy spadną, przemkną w nich szybko chmury
.Ona się z wolna zawróci unosząc z sobą odbicie,
nie wiedząc jeszcze, czy w sobie, czy w wodnym obrazie prawdziwa,
patrzy w kryształ powietrza i widzi dalekie życie,
raz zapylone trakty, to znowu potoków grzywę.
Nie wie i jeszcze czeka. Wtedy na brzegu, w kotlinie,
rycerz ogromny przystaje i jabłko wyciąga na dłoni,
błękitne jak kropla nieba. Ona ku niemu płynie,
powietrze w krąg rozgarniając, co jak pod skrzydłem dzwoni.
Potem ich las zamyka. I tylko drzewa dojrzałe
tak samo stoją w głębinie, jakby najmocniej kochały

.2 XII 1942

wtorek, 16 grudnia 2008

Nadzieja

Słońce nad nami zaszło
Stoimy na rozstaju dróg
Czy już jest za późno
Bym cokolwiek mógł?

Cienie nie idą w parze
W smutku budze się sam
Ja ciągle jednak marzę
By dane to było nam

W twe oczy spoglądać
Za ręke trzymać Cie
Oddech twój wyczuwać
Być blisko Ciebie chcę

Piękne wspomnienia
Morza wylanych łez
Nie wrócą zaufania
Gdy miłości jest kres

poniedziałek, 15 grudnia 2008

Co to?

Czy to przemiła zabawa?
A może tylko złudzenie?
W studni przwidzenie?
Lub aromatyczna kawa?

Dzieci w klasy gra?
W gumę skakanie?
Obrazów podziwanie?
Arktyczna lodu kra?

Pustynna fatamorgana?
Koncertu wysłuchanie?
Prezentów wybieranie?
Partia szachów wygrana?

Nie tak proste to zycie!
Potrzeba wiele starań,
Duszy i serca łkań,
By odkryć to uczucie.

niedziela, 14 grudnia 2008

Czy nie fajnie byłoby mieć własną wyspę?

Jednym z moich marzeń, a myślę, że nie tylko moim, jest kupienie sobie wyspy... Niemożliwe?
Zakup wyspy to nie fantazja w stylu Robinsona Crusoe. Jeśli tylko ktoś ma pieniądze, może kupić sobie skrawek lądu w dowolnym miejscu na Ziemi. W tym celu powinien przede wszystkim odwiedzić Vladi Private Islands. Prowadzący tę agencję Farhad Vladi kieruje się następującym mottem: „Jeśli stać cię na samochód, stać cię i na wyspę”. Kupimy u niego wyspy rozproszone po całym świecie, w zróżnicowanych cenach: od Lac à Patrice (to właściwie półwysep) za 48 tys., do Leaf Cay za 25 mln. dolarów. W ciągu 25 lat Vladi sprzedał około 800 wysp, a rzecz jasna nie jest jedynym pośrednikiem na rynku.

Znani poeci polscy

W tym cyklu zawsze dobry wiersz znanego polskiego poety. Zaczynam od literki A!

Asnyk Adam - Anielskie chóry
Anielskie śpiewają chóry
W gwiaździstym błękitów morzu,
Wśród nocnej ciszy,
przy łożuSennej natury.

Śpiewają tej biednej ziemi,
Co wiecznie w świeżej żałobie
Jak matka płacze na grobie
Za dziećmi swemi.

Śpiewają ludziom, co dyszą
W codziennym a krwawym trudzie,
Lecz biedni, zmęczeni ludzie
Pieśni nie słyszą.

I tylko ci, którzy toną
W wielkiej miłości pragnieniu,
Ci słyszą w serc swoich drżeniu
Tę pieśń natchnioną!

29 listopad 1871

Kolejny wiersz z tej samej serii bez tutułu, on jest przecież ten sam...

Mały szary skowronek wzleciał do góry,
przebić się chciał przez gęste mgły i chmury.
Szybowanie wśród kłosów i drzew
to było dla niego mało.
On ujrzał raz tęcze i poczuł zew.
Tam szczęscie na niego czekało.

Ptaszyna wiedziała po co chce żyć.
Pokonać trudności i tam właśnie być.
Wiecznie tęcze oplatać spiralą,
w promykach słońca tańczyć radośnie,
skrzydłami machać jak mu zagrają,
z wiatrem kochać się nieprzytomnie.

Śmierć, czy życie na ziemskim padole?
Wiedział. Pod skrzydła wziął swą dolę,
wzbił się do góry, poleciał ku temu
szczęściu, o którym marzył nie on sam,
lecz lot udał się tylko jemu,
i osiągnął to wszystko w górze tam!

Czyż można być bardziej szczęśliwym?
kochając się w niebiosach, latając wieść prym?
Ptaszkowi jednak było za mało,
zapragnął zdobyć ulotnych gwiazd szereg,
zuchwalstwo wcale go nie zdumiało,
zapomniał jak z niebem łączyło go wiele...

Egoizm i pycha zgubiły skowronka,
porzucił szczęście, górę wzięła mżonka.
Gdy tylko wzleciec próbował tam,
wiatr, tęcza, niebo - zniknęło szczęście, nic nie ma.
Bez życia z łomotem upadł na ziemię - oprzytomniał,
zrozumiał, pomyślał: Czy jeszcze kiedyś polecę do nieba?

sobota, 13 grudnia 2008

Utracone

Kto nie popełnia w życiu blędów? Kto nie żałuje raz podjętych decyzji? Kto choć raz nie marzył o tym by cofnąć czas... W takich chwilach można tylko spróbować przelać swe emocje i uczucia na papier...lub na bloga...

Płynąc po bezkresnym odurzenia oceanie,
rozpust i rozkosz zwiesiła się chmara.
W tem z wiosła w głowę i ta oprzytomniała.
W złym kierunku pląsasz baranie!
Jak papuga Ara rzeczywistość skrzeczała:
Maria twój ponton w nicość pchała!
Dziękuję, dobry masz cios kochanie!
Tym większa w nim siła drzemała,
iż Ty już wcale nie celowałaś...
A to pokazuje, jak miłość króluje!
...
Czy jednak jakiekolwiek słowa są w stanie pomóc?
...
Ani burze ani wichry
ni powodzie, huragany,
tego jednego prawdziwego
zniszczyć nie umiały.

Niczym feniks z ognia,
soczysty owoc z nasienia,
ono prztrwa najgorsze
wszystko jest bez znaczenia.

Jerycha mury zburzono,
Troję w pył obrucono
Życie wystawia na próby
Wszystek już sprawdzono.

Wobec przeszłości jak szmata,
Teraz - dusza smagana od bata.
W przyszłość nie nagi wchodzę
Miłość cenniejsza jest od złota!
...
Nic więcej nam nie pozostaje jak walczyć, z całych sił....